Co tam u was?
czerwiec 26, 2007

Karuzela
czerwiec 19, 2007
Krzesło, praca, ja siedzę. Wstaję, mały zamęt w głowie, chód wciąż pewny. Duszno, ale to przez upał – myślę.
Znów siedzę. Nie ma zamętu, w czaszce jest chaos. Wewnątrz mnie karuzela, jeden wielki wir. Nie jest dobrze – stwierdzam. Schody w dół, ja pijana powietrzem, przyjacielski uścisk z poręczą. Bez niej nie dałabym rady.
Ekg. Serce mnie bije. Ja jak w transie. Pielęgniarka. “Wolna coś pani”. Ja ze znakiem zapytania w oczach. “Za wolno bije”. Lekarz. “Bierze pani jakieś używki, środki… no wie pani…”. “Nie, nie biorę proszę pana, zaraz zemdleję”.
Szpital, kardiolog, stażysta. Pół godziny czekania. Ekg raz jeszcze. Pół godziny czekania. Niepewnie postawiona diagnoza. “Zadzwoni pani, się umówi, teraz sprzętu nie mamy. Za tydzień będzie. Może pani iść”.
Miło, wciąż żyję.