Guten Tag Kollegen und Kolleginen. Jest dobrze.

Poszerzam kontakty, w planach rozmowa z Google US Headquarters, długo wyczekiwana wyprawa na Hel (może w końcu się uda? ;p), firmowy wyjazd integracyjny, Callan (wreszcie) i parę innych przyjemnych spraw.

Czytam “Madame” Antoniego Libery i nie żałuję kontaktu z fryzjerką ;)

Pozdrawiam poznańsko.

Shitty weather

lipiec 10, 2007

“Nieznośnie jest żyć w kraju, w którym nie ma poczucia humoru, ale jeszcze gorzej jest żyć tam, gdzie poczucie humoru jest do życia konieczne” [B. Brecht]

Pogoda kiepska. Miał być wyjazd nad morze, ale na razie nie ma to większego sensu. Melancholia wewnątrz mnie. Widzę ciemność. Z małymi przebłyskami.

Oddałam fryzjerowi moje włosy, jeszcze nie wiem czy żałuję.

Dziś ogromna ulewa, ja jeszcze w pracy, w t-shircie, bez parasola.

- ja: “Chłopaki, pożyczcie parasol, co?”

- chłopaki: “Nie”

- ja: “Czemu?”

- chłopaki: “Ma nas ominąć miss mokrego podkoszulka?”

Poza tym dość hm… ciekawy weekend pod Poznaniem. Dwa kolejne zapowiadają się jeszcze korzystniej.

Koniec studiów. Serce wciąż bije.