Luz blues

czerwiec 26, 2008

Dostałam pewną książkę od przyjaciółki.

Książka tylko dla kobiet. Maksymalnie otwiera oczy.

Gdzieś w centrum miasta…

czerwiec 24, 2008

“Gdzieś w centrum miasta, które tkwi w każdym z nas, leży cmentarz starych miłości. Szczęściarze, zadowoleni ze swojego życia i z tego, z kim je dzielą, przeważnie o nim nie pamiętają. Nagrobki są wyblakłe lub poprzewracane, trawa nieskoszona, wszędzie plenią się jeżyny i dzikie kwiaty.
U innych miejsce to wygląda dostojnie i schludnie jak cmentarz wojskowy. Kwiaty podlano i ułożono, wysypane tłuczniem ścieżki są starannie zagrabione. Widać ślady częstych odwiedzin”

[Jonathan Carroll - Zakochany duch]

Jestem twardsza niż kiedyś.

Mam ochotę do życia. Mam swoją dumę, szacunek do siebie, ambicje, niezależność i… pokorę. I naiwność też w sobie mam. Ale to bardziej plus niż minus imho.

Czego wciąż mi brak? Cierpliwości.

Ale daję radę.

PJ Harvey

czerwiec 22, 2008

A Perfect Day Elise

Yhy.

Pozdrawiam miłośników.

Bo my…

czerwiec 18, 2008

…opracowujemy plan ucieczki.

@work

czerwiec 16, 2008

Chcę wyjechać. Gdzieś gdziekolwiek.

Wypaliłam się.

Lepiej

czerwiec 12, 2008

Powoli zmieniam swoje nawyki tak zwane żywieniowe. Ciężko idzie, acz na razie z sukcesem.

Słodyczom mówię stanowcze (czasami mniej stanowcze, ale jednak) NIE. Zapycham się ogromnymi (jak na moje dotychczasowe przyzwyczajenia) porcjami owoców. Do warzyw wciąż nie jestem przekonana. Staram się nie przejadać obiadem, kolacja przebiega bardzo skromnie. Za to przy śniadaniu uczta. Ale zdrowa ;)

Do tego aerobic i basen.
Czuję się lepiej.

Motywator

czerwiec 9, 2008

Zero słodyczy, gruba krowo!

Pomoże? ;)

Pan Fuss

czerwiec 8, 2008

[słów kilka]
Wspomniałam kiedyś mojej kosmetyczce no.1 o jodze. Spojrzała wtedy na mnie i rzuciła “Jest Pani katoliczką? To niech Pani lepiej brzuszki i przysiady robi, a nie jakieś jogi”. Kosmetyczka no.2 zapytana, czy do jej salonu przychodzą mężczyźni, odparła “Jasne, przychodzą. Tacy geje i normalni. A gejostwo to choroba! Ale da się z tego wyleczyć…”.

W tej chwili chodzę do kosmetyczki no.3, bez zdeklarowanych poglądów na temat jogi, homoseksualizmu, polityki, feministek, parad równości, aborcji, życia w konkubinacie, kolorowych skarpetek, teletubisiów i innych – jakże ważnych – problemów nurtujących nasze społeczeństwo. Ale hennę robi zajebiście ;)


Peter Fuss. Zwłaszcza screeny są interesujące.

Mam tę męczącą tendencję do magazynowania przedmiotów. Nie wyrzucam tego, czego już nie używam. Bo sentyment, bo przywiązanie, bo jeszcze może się przydać. Bo co…?

Zdarza mi się też kupować tzw. “pierdolniki”. Rzeczy, bez których można się obejść. Których tak naprawdę mogłoby zabraknąć. Które stoją/leżą/wiszą. I jedyny plus jest taki, że kurz ma gdzie osiąść.

Na szczęście nie mam jeszcze swojego mieszkania. Wszystko to, co kupię, muszę upchnąć na 8 metrach kwadratowych. Taki limit jest dobry.

Od niedawna stawiam na minimalizm. Im mniej, tym lepiej. Częstotliwość zakupów ograniczona do minimalnego minimum. Sprzątanie i tony wyrzuconych rzeczy. Wolna przestrzeń. Oczywista oczywistość.

[Moje serce jest w Norwegii; Wiem, że marzę o psie]